"Wkurzyła mnie moja była... ", czyli słów kilka o braku szacunku do swoich ex

moja była cud miód

Krótkie streszczenie sytuacji: miejsce – siłownia, czyli dużo testosteronu i podejście “jestem kozakiem, fajnym chłopakiem”, byleby przypadkiem przed kolegami nie wyjść na „leszcza”. Czas – jeden ze zwykłych wtorkowych wieczorów. Bohaterowie – przysłowiowa „moja była” oraz “ziomeczki” z siłowni, którzy postanowili przechwalać się, który to z nich miał gorszą “swoją byłą, byłą, byłą”. Im gorzej się o niej wypowiadał, tym oczywiście zyskiwał większe uznanie w oczach swoich kumpli, samozwańczych “samców alfabeta na dopalaczach”.

“Wkurzyła mnie moja była ***a!” – takie określenie padło z ust pewnego jegomościa. Człowieka, który od jakiegoś czasu regularnie “korzysta z życia” zmieniając dziewczyny, jak rękawiczki, choć szacunku do żadnej nie ma za grosz. Ok rozumiem, że znalazł swój sposób na kryzys wieku (jeszcze nie) średniego, oczywiście jego wybór. Nie oceniam tu już sumienia lub przynajmniej zwykłej przyzwoitości, ale takie określenie względem byłej żony to już przesada. Dlaczego według niego jest aktualnie “s**ą”, a jeszcze do niedawna była największym skarbem, kotkiem itd? Postanowiłem go o to zapytać. Spodziewacie się odpowiedzi? Według niego jest tą złą ponieważ walczy o to, co jej się (nie) należy po kilku latach małżeństwa i wychowywania ich dziecka.

Zanim przejdę do sedna tej historii, jedno musicie o mnie wiedzieć: nigdy nie osądzam ludzi pochopnie. Zawsze daje im drugą, trzecią, czy nawet czwartą szansę – oczywiście do czasu… Mam jednak swoje zdanie w kilku kwestiach i nie zamierzam go zmieniać. Wiem, że bez względu na to, co wydarzy się pomiędzy dwojgiem ludzi – zawsze każdej z nich należy się szacunek.

milosc cud miod i niebieskie migdaly

„Moja była…”

Wracając do wątku: według mnie ów człowiek, którego historię chciałbym Wam przedstawić, oprócz bycia zwykłym prostakiem, który źle wypowiada się o swojej ex ma jeszcze jedno na sumieniu. Zrozumiałbym, naprawdę, że zachowuje jak burak, że kozaczy przed “ziomeczkami z siłowni”, ale nie mogłem przejść obojętnie obok tego, jak chwalił się i opowiadał, że zmienił pracę tylko po to, żeby płacić mniejsze alimenty na dziecko. Jak można specjalnie pójść do pracy za mniejszą kasę, a resztę wynagrodzenia otrzymywać „pod tzw. stołem” tylko po to, żeby oszukiwać własne dziecko?! Fajnie było pobawić się w rodzinę i uciec, ale żeby brać odpowiedzialność za siebie i swoje dziecko – to już problem.

To jest typowe zachowanie zakompleksionych facetów po 30-tce, którzy myślą, że są sprytni, a utrzymanie dziecka przecież nie kosztuje. Ja wiem najlepiej, jak to wygląda i oburzam się, kiedy słyszę takie herezje. No tak, ale jak ktoś kto interesuje się jedynie nowymi przygodami z panienkami to co może o tym wiedzieć? Przecież zabierając dziecko raz na jakiś czas w weekend, nie jest w stanie odczuć tego, jak to jest naprawdę…

Dlatego faceci – weźcie się w garść! Bierzcie odpowiedzialność za swoje czyny i szanujcie nawet te swoje byłe… Tak niewiele trzeba, żeby być po prostu prawdziwym mężczyzną.

 

Grzegorz


Chcesz poznać nas bliżej? Zaobserwuj nas na Facebooku! 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *