Kocham Cię.

Te dwa słowa. Niby nic nie znaczące, proste. Jednak czekałam na nie prawie 3 lata. Wiecie jak to jest? Czekasz na coś, co wiesz, że nigdy nie nastąpi.

A tutaj: cud. Nagła zmiana. I w jednej chwili masz ochotę uciec, schować się i wracać do domu – z drugiej strony czujesz, że to właśnie on jest miłością Twojego życia. W zupełnie nieoczekiwanej sytuacji. W momencie, który z jednej strony chciałoby się wymazać ze swojej pamięci, jako ten, do którego już nigdy nie chce się wracać. Z drugiej jednak strony, takie trudne życiowe sytuacje zbliżają.

Nie uważam, że jesteśmy najlepszym związkiem na świecie – absolutnie!

Jednak… usłyszałam to! Moje serce w jednej chwili rozsypało się na tysiące kawałeczków, żeby w dosłownie kolejnej sekundzie bić jak oszalałe z radości. Mówcie co chcecie, ale miłość naprawdę uskrzydla. Ostatni czas nie był dla nas najlepszy. Mnóstwo zła, smutku i przykrych sytuacji sprawiło, że jeszcze mocniej pokochałam tego mojego uparciucha. Widzę, że wyszliśmy z tych kłopotów silniejsi, bliżsi sobie i swoim sercom. Nie chciałam nigdy tulić w ramionach mężczyzny mojego życia, który właśnie przechodzi największy kryzys i nie widzi szans na zmianę swojej sytuacji. Nie chciałam ocierać łez z jego twarzy i przekonywać go, że los się jeszcze odmieni.

Tak się jednak stało. Nie mnie oceniać, czy słusznie, czy nie. Możliwe, że potrzeba nam było takiego lekkiego wstrząsu, kryzysu i chwili, w której zrozumieliśmy, że to własnie obok mamy tę najważniejszą osobę na świecie.

Marzę o tym, abyśmy potrafili wynieść z tej lekcji jak najwięcej wniosków. Marzę też o tym, abyśmy stworzyli wreszcie rodzinę z prawdziwego zdarzenia.

Ja to zrozumiałam.

Poczułam.

Teraz trzymając Cię za rękę wiem, że razem możemy wszystko. Że osiągnęłam w życiu największy sukces i zaszczyt, bo nareszcie czuję się kochana.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *