Zanim ocenisz.

Raz na 3 lata postanawiam wrócić do starszych wpisów na moim blogu. Warto. Naprawdę warto.

Uświadomiłam sobie, ile w moim życiu zaszło zmian. Zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Pisanie mnie uspokajało. Mogłam się wygadać, wypłakać i poukładać sobie wszystko od nowa. Ostatnio tego nie robię. Dlaczego? Miałam wrażenie, że się „wypaliłam”.

W życiu zawodowym miałam teraz wyjątkowo trudny czas. Wiele niepowodzeń, straconych marzeń, obietnic bez pokrycia. Zwątpiłam, że w ogóle coś potrafię. Powoli się to układa. Jest lepiej.

Przechodząc jednak do sedna tego wpisu – pomyśl, zanim ocenisz.

Jestem osobą, która przeszła w życiu bardzo wiele. Dużo problemów zdrowotnych, uczuciowych, życiowych, zawodowych… Można powiedzieć – los mnie nie oszczędzał. Ciągła walka o własne życie, o istnienie i byt dla swoich dzieci, o dobrą pracę, szacunek do samej siebie, no i… uczucia.
Nieliczni wiedzą, jak wiele łez, nerwów i stresu mnie to kosztowało. Jedni o tym pamiętają, inni nie.

Nie oczekuję litości, specjalnego traktowania, czy nadmiernej wyrozumiałości. Oczekuję jedynie zrozumienia. Jeśli nie tego – chociaż braku komentarzy. Mam dość dokładania mi zmartwień lub przypominania, jak bardzo zawaliłam swoje życie. Ja to wiem, pamiętam o tym codziennie.

Odkąd moje życie potoczyło się tak, a nie inaczej, zostałam przyporządkowana do pewnej kategorii. Ciężko mi ją dokładnie zdefiniować, ale jest to coś na kształt „Skopała sobie życie, wszystko co teraz zrobi będzie oznaczało, że tylko się pogrąża. Istna patologia”.

Nikt nie weźmie pod uwagę, że jestem dobrze wykształcona, zebrałam wiele nagród w swoim życiu, mam zawód, mnóstwo pomysłów i pracę. Mam mieszkanie (wynajęte, ale opłacone), czy zadbane i nakarmione dzieci, którym niczego w życiu nie brakuje. Często podróżujemy, zwiedzamy, rozwijamy się, uczymy i cieszymy życiem. Nie jestem idealna i nigdy nie chciałam za taką uchodzić. Jednak… Każde moje niepowodzenie, chwilowe zwątpienie, kłótnia z … (konkubentem?) – wszystko automatycznie odbierane jest jako „PATOLOGIA”.

Nawet nie wiecie, jak to bardzo boli. Inne moje znajome mogą kłócić się z mężem, mieć „dość dzieci i pracy”, rzucić studia, zmieniać zatrudnienie co 2 tygodnie… Jeśli cokolwiek z tego, nawet w małym stopniu zrobiłabym ja – już podciągnięte by było pod tę nieszczęsną „KATEGORIĘ”. Od razu słyszę gorzkie słowa krytyki, komentarze w stylu „a nie mówiłam/em, tego się obawiałam/em, wiedziałam/em, że tak się ta Twoja przeprowadzka skończy” i wiele, wiele innych… To boli. Naprawdę. I jest bardzo niesprawiedliwe.

Zanim osądzisz mnie i moje życie, włóż moje buty, przejdź ścieżki życia, które ja przeszłam, przeżyj moje bóle, smutki i cierpienia. Wytrwaj tyle ile ja wytrwałam, upadnij tam, gdzie ja upadłam i podnieś się tak samo jak ja się podniosłam. Kiedy już naprawdę poznasz moją historię, będziesz miał prawo, żeby oceniać mnie i moje życie, tylko myślę, że cię to przerośnie.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *