28 lat, a może mniej... ? :)

Ten rok od samego początku jest pełen niespodzianek, wyzwań oraz dużej ilości skrajnych odczuć. Jedno jest pewne – każdego roku stajemy się coraz starsi, a ja swoje 28 urodziny obchodziłem w tym roku w Święta Wielkanocne (przypadały akurat na pierwszego kwietnia). Tak na marginesie – to nie będzie tekst o tym, że już niewiele czasu zostało do trzydziestki, a także o tym, że nadal nie jestem bogaty, nie jeżdżę Ferrari i takie tam. Postanowiłem spisać moje przemyślenia na temat tego, jak przez te 28 lat zmieniło się moje podejście do urodzin i o tym, że każde kolejne są ciekawą przygodą, którą będę pamiętał na zawsze.

Zaczynając od początku – zawsze uważałem, że data pierwszego kwietnia jest dosyć wyjątkowa.  Wiadomo Prima Aprilis, można robić sobie żarciki na legalu, a po za tym zawsze jak ktoś sprawdzał datę urodzeni, to z uśmiechem na twarzy utwierdzał mnie, że to bardzo ciekawy dzień. Z biegiem lat okazało się, że to wcale nie jest aż taka wyjątkowa data, ponieważ sam osobiście znam jeszcze trzy osoby, które mają urodziny w ten sam dzień.

Mimo początkowych zapędów wyjątkowości związanych z urodzinami, jakoś nigdy ich szczególnie nie obchodziłem. Wiadomo, że fajnie było dostawać prezenty, ale nie przepadałem za przyjęciami urodzinowymi, a ten dzień traktowałem raczej jako zło konieczne z prezentami, które każdy lubi dostawać. Teraz wygląda to zupełnie inaczej – od kilku lat każde urodziny to historia z przygodą albo jakimś przesłaniem. Jest to bardziej czas na spełnianie swoich marzeń i celów, niż jedynie odsiedzenie swojego na urodzinach i zgarnięcie prezentów, które w zasadzie nic nie wnoszą w dalsze życie. W tym roku Moja Dagmara miała wyjątkowe poczucie humoru i przygotowała cały szereg prezentów, które było bardzo spersonalizowane i wcale nie wydała na to majątku, ale muszę stwierdzić, że nikt nie zna mnie tak jak ona i nikt nie potrafi aż tak wyłuskać szczegółów z naszych rozmów i wykorzystać tego wszystkiego „w niecnych celach” 😛

Sprawa jednak nie była taka prosta: aby dostać poszczególny prezent musiałem rozwiązać zagadkę lub specjalnie przygotowaną krzyżówkę, w której odpowiedzi nie były takie oczywiste, jakby się wydawało. Prowadzimy dosyć szalone życie i często rozmawiamy o takich pierdołach, że nikt by nie zwrócił na to uwagi… nikt, ale nie ona. W prezencie dostałem np. pachołek (taki drogowy), którym się coś blokuje. Wiem, że tego właśnie w tym momencie nikt poza nami nie rozumie, ale już wyjaśniam. U nas pod domem nigdy nie mam miejsca parkingowego i po którymś razie, kiedy wracałem zmęczony do domu krążąc po okolicy kolejne 20 minut stwierdziłem, że w końcu sobie zrobię swoje miejsce i postawię pachołki, żeby mi nikt tego miejsca nie zajmował 😛 To już nie chodzi o samo zrobienie tego faktycznie, ale o sam fakt, że Ona mój niecny plan zaczęła wcielać w życie 😀 Jeden słupek już mam, więc w razie „wu” mogę zastawiać nareszcie swoje miejsce parkingowe:P

Ostatnio jakikolwiek wolny czas spędzam na rozwiązywaniu krzyżówek – siedzę i rozwiązuję, aż długopis się nie wypisze albo nie zasnę. Wolę w taki sposób się relaksować,niż siedzieć na Facebooku lub robić jakieś głupoty. Kilka dni temu stwierdziłem, że za chwilę skończę krzyżówkę, nad którą aktualnie siedzę i nie będę miał co rozwiązywać… no to dostałem cały zestaw, teraz wystarczy mi na długi czas 😛

Z innych, równie ciekawych prezentów dostałem także klocki LEGO, ponieważ od zawsze jestem ich wielkim fanem, a poza tym – zawsze warto jest mieć w sobie coś z dziecka 🙂

Całkiem osobnym prezentem, z równie istotnym przesłaniem był tak zwany Birthday Box w wersji dla prawdziwych mężczyzn 🙂 Było to coś w rodzaju prezentu dla gentlemana. W moim akurat znalazła się muszka, która przyda się z pewnością wiele razy, a także bardzo nietypowe skarpety do garnituru oraz słuchawki z bardzo fajnym drewnianym wykończeniem. W urodzinowym pudełeczku znalazła się też logiczna kostka, którą po rozłożeniu trzeba znów ułożyć w poprzedni kształt, co nie jest takie proste, ale udało się jeszcze tego samego dnia. Uwielbiam wszystkie gry i łamigłówki logiczne, dlatego fajnie, że również taki prezent znalazł się w moim boxie. Ostatni przedmiot to mały skórzany portfel na karty i dokumenty – jak dla mnie bardzo przydatny, m.in. w takich sytuacjach, kiedy nie ma jak schować portfela np. w marynarce.

Dostałem też jeden, wyjątkowy prezent, który wyglądał dość niepozornie, ale to właśnie dzięki niemu spełnię swoje kolejne marzenie. Jednak o nim napiszę więcej w innym wpisie – za jakieś dwa do trzech tygodni. Z pewnością będzie z tego cała relacja, bo ten „prezent” połączony będzie z niespodziankowym wyjazdem. Już się nie mogę doczekać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *