Męskim okiem: Kilka słów o kobietach

cud miód - o kobietach

Wiele ostatnio mówi się o związkach, a szczególnie o tym jak powinien zachowywać się w nich mężczyzna. Jak musi traktować swoją kobietę, co mu wolno, czego nie. Jak powinien walczyć o swoją miłość, jak każdego dnia ją pielęgnować i jak pozwolić się jej rozwijać. Tylko… co z kobietami? W związku z tym… jaka jest ich rola?

Zacznijmy wiec od zdementowania pewnego mitu, który krąży wśród wielu par od lat. W związku żadna ze stron nic nie MUSI. Nie ma z góry określonych obowiązków, nakazów, zakazów, przywilejów i „tak-wypadasiów”. Każdy związek to osobna książka, osobna karta w historii i niezwykle indywidualna relacja, oparta na wzajemnych oczekiwaniach i prawdziwym uczuciu. Dlatego wszystko, co tutaj napiszę odnosi się do nas – nas, jako pary, która niemal od pięciu lat próbuje się dotrzeć i stworzyć solidne fundamenty na przyszłość.

Mam jednak jedną uniwersalną radę dla każdego – jeśli w związku „chce Wam się” zrobić cokolwiek dla drugiej osoby, to już naprawdę wiele znaczy. Oczywiście nie chodzi o robienie czegoś na odczepnego żeby „stara lub stary” nie marudzili, tylko o miłe gesty wykonywane z troski i miłości do drugiej osoby.

Jednak do sedna. Mam dla Was idealny przykład (całkiem świeży), wyobraźcie sobie chorego faceta z „gorączką” (37,4). ROZUMIECIE? Poważna sprawa. Czas wyciągać kartkę i długopis, aby ten testament wreszcie spisać. Kiedy do tego dojdzie jeszcze bolące gardło, katar i ogólne zmęczenie organizmu – jest naprawdę kiepsko.

Jednak tak zupełnie poważnie wiadomo, że każdy może się rozchorować i źle czuć, ale nie każdy może w takich chwilach liczyć na to, że jego kobieta zaopiekuje się nim, poda leki, czy ugotuje rozgrzewającą zupę nie oczekując niczego w zamian. Ok możecie w tej chwili powiedzieć, że niby co to takiego skoro jest się razem to nie jest nic nadzwyczajnego, że się o kogoś dba.

Niestety nie każdy może liczyć na takie wsparcie. Na ogół kobiety (i mężczyźni także!) w trudnych chwilach po prostu znikają. Niby są, ale no wiesz kochanie, radź sobie teraz sam/sama, ja mam tyle innych rzeczy na głowie… bo tak jest łatwiej. Zniknąć, zająć się swoimi sprawami i wrócić, jak wszystko będzie okej. Odnosi się to do wielu sytuacji, nie tylko przeziębienia, czy grypy, ale także problemów w pracy, z rodziną, przyjaciółmi, czy tak bagatelizowanej przez wiele osób – depresji. Wygląda to tak, że bądźmy razem wtedy, kiedy jest dobrze, ale kiedy tylko pojawią się kłopoty, najlepiej pozbyć się lub udawać, że nie ma żadnego problemu.

Ja w tym przypadku jestem mego wdzięczny, a także pełen podziwu oraz szacunku dla mojej ukochanej, ponieważ zająć się chorym facetem to jedno, ale w międzyczasie ogarnąć dom, trójkę dzieci, zakupy (do tego samej nie czując się najlepiej) to już jest mistrzostwo świata. Takie moje, osobiste.

Wielu mężczyzn mówi, że kobiety to słaba płeć, ale patrząc na moją Dagmarę nie mogę się z tym zgodzić. Według mnie kobiety to prawdziwe siłaczki, które potrafią poradzić sobie w każdej sytuacji. Szczególnie w chwili, w której wszystko zostaje na ich głowie. To właśnie wtedy robią dla swoich najbliższych wszystko, nawet kosztem własnego poświęcenia. Więc jeśli ktoś w domu ma taki skarb, który nie musi, a mimo to w kryzysowych sytuacjach działa i ogarnia ten cały chaos zamiast marudzić, jak to jest źle – może śmiało nazwać się szczęściarzem. I ja wiem, że nim jestem! Bo kobiet, które są szczere, oddane i zaangażowane w związek jest naprawdę niewiele. Coraz więcej osób zamiast dbać o swoje relacje, zajmuje się wyłącznie wydawaniem pieniędzy i sprawianiem SOBIE przyjemności. Zapominają zupełnie o tym, co w życiu najważniejsze… Mając przy swoim boku tak wspaniałą drugą połówkę można naprawdę podbijać „świat”!!!

We dwoje, bo tak lepiej.

 

G. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *