...i skąd ten brak szacunku do dzisiejszych mężczyzn (i kobiet)?

cud miód i niebieskie migdały - brak szacunku

Ten tekst miałam napisać już dawno, ale ciągle nie było „odpowiedniego momentu”. Dzisiaj mam nareszcie chwilę – pomiędz inhalacjami syna, a pisaniem kolejnego rozdziału książki. Poruszę więc temat, który zapewne będzie dla wielu z Was zbyt kontrowersyjny. Rozumiem i wezmę to w pełni „na klatę”. Jednak… coraz mniej we mnie szacunku dla dzisiejszych mężczyzn i kobiet. Ludzi, którzy zamiast myśleć głową, już dawno sformatowali swoje karty pamięci i nie przyjmują do siebie żadnych logicznych argumentów z normalnego świata. Tak więc do sedna…

Związki związkami. Rozumiem. Raz na wozie, raz za wozem… Czasem lepiej nam się układa, czasem gorzej. Czasem się kochamy nad życie, czasem rozstajemy z hukiem i wspólnym kredytem. Bywa różnie. W końcu takie jest życie. I nie mam zamiaru nikogo tutaj winić, zastanawiać się nad tym jakoś głębiej, czy stawiać śmiałych tez. Mój brak szacunku tyczy się właśnie tych osób, które z pozoru wydają się być… „normalne”. No własnie.

W dzisiejszych czasach już nikogo nie dziwi trend na fitbabeczki, strongmenów, trenerów personalnych wyrastających jak grzyby po deszczu i instagramowych modelek świecących w sieci wszystkim, czym obdarzyła je medycyna estetyczna. Nie mnie to oceniać. Każdy żyje tak, jak uważa za słuszne. Okej. Tylko to w pewnym momencie przestało być już zabawne. Co 3 konto na Instagramie to kolejna super-hiper-wychudzona-wyfotoszopowana niunia, która ze zdrowym stylem życia i autentyczną ciężką pracą nad swoim ciałem ma niewiele wspólnego. Początkowo miała motywować inne babeczki do działania i dbania o swoją sylwetkę. Nie wyszło. Postanowiła więc „zrobić dzień” 111 tysiącom mężczyzn, którzy obserwują jej profil i ślinią się do ekranu swojego smartfona już od samego śniadania. I to nie ze względu na pyszny posiłek przygotowany przez swoją skądinąd całkiem fajną kobietę. Nic z tych rzeczy.

Zrobienie jednego dobrego zdjęcia zajmuje jej tyle, co normalnej kobiecie praca na pełen etat. Tylko helloł, ta niunia powie, że przecież ona też ciężko pracuje! Instagram jest wymagający! W końcu mąż i ojciec trójki dzieci, szef wielkiej korpo, czy tam świeżo zaręczony młodzieniec muszą dostać swoją codzienną porcję piękna i sztuczności! Cóż za poświęcenie…

I nie, nie piszę to dlatego, że jestem zazdrosna o jej wdzięki, czy miliony jarających się sztucznością „folołersów”. Wbrew pozorom normalne, dbające o siebie kobiety mają nieco więcej oleju w głowie i wiedzą, że niektóre rzeczy powinny pozostać w sferze tych „prywatnych”. Nawet słit focie wyrąbanego w kosmos tyłka i biustu. I nie chcę tu nikogo obrażać, absolutnie. Nie czyńmy jednak świata jeszcze gorszym, niż jest w tej chwili. Nie twórzmy niepotrzebnych i nierealistycznych wzorów, których nawet normalna laska na głodówce nie jest w stanie doścignąć. A może i by była w stanie, tylko po co…?

Usłyszałam dzisiaj mądre zdanie – piękno, to nie tylko wygląd. Znacie to, prawda? Tylko kto w dzisiejszych czasach jeszcze o tym pamięta? Bo ja niemalże nie znam takich ludzi. Kto jara się jakąś super bizneswoman, która osiąga mnóstwo sukcesów, prowadzi rewelacyjne szkolenia i uczy takiej wiedzy, jakiej nie znajdzie się w książkach? Kto szaleje na punkcie matki trójki dzieci, która nie dość, że ogarnia domową rzeczywistość, to jeszcze pamięta o zmianie dresu na sukienkę i przypilnuje interesów firmy swojego męża? Prawie nikt. Przecież ona nie ma czasu na to, żeby zaświecić gołym biustem i seksi tyłeczkiem, mimo że wiele z nich tak naprawdę je posiada. Chodzą na siłownię, dbają o siebie, mają genialne ciała, ale… się nimi nie chwalą w necie. To po co komu takie kobiety?

Nie chcę generalizować. Naprawdę. Wiem, że pewnie znajdzie się sporo wyjątków, którzy rozumieją na czym polega prawdziwe piękno, związek, lojalność i docenianie tego, co się ma. Niestety wyjątki tylko potwierdzają regułę. Przeraża mnie to, że mężczyzna (ale i oczywiście kobieta również) bez względu na wiek, stan cywilny i życiowe zobowiązania, ledwo wyjdzie z domu (lub nawet nie), czy po prostu odpali medium społecznościowe i już szuka przygód. Szuka sztuczności, wyimaginowanych idoli prężących nagi tors lub biust do kolejnego totalnie spontanicznego i przecież niepozowanego zdjęcia… Szuka idealnego ideału, na który przecież sobie tylko „popatrzy”, bo w rzeczywistości to szuka inspiracji co by tu zrobić ze swoją Halinką/Andrzejem i w jaki sposób by tu zasugerować jemu/jej, że ten ten oooo na Instagramie to ma super ciało i przecież mogliby wyglądać tak samo.

Przecież to nic złego! Popatrzeć na fajną laskę/kolesia, który ma ładnie wyrzeźbione ciało i przypadkiem zapomniał ubrać koszulki lub spodenek do zdjęcia. Przecież to nic złego uroić sobie w głowie, że to jest właśnie ideał piękna i doskonałości, nieświadomie porównując do niego swoją Halinkę lub Andrzeja. Przecież to nic złego ranić kochającą, bliską nam osobę, która zamiast prężyć się przed lustrem ogarnia nam 10 z rzędu pranie, przygotowuje obiad lub szuka nowych klientów dla firmy. Nic, absolutnie. To jedynie „zawieszenie oka” na fajnym tyłku/torsie/biuście/oczach. To jedynie drobne zaślinienie siebie i ekraniku smartfona podczas przeglądania kolejnych fotek i filmików w sieci. To jedynie inspiracja do tego, jak próbować na siłę zmienić bliskie nam osoby w sztuczne postacie, które zamiast w trudnych sytuacjach używać głowy – użyją smartfona z przednią kamerką. Nic. Zupełnie nic złego. I nie ma się tu o co oburzać…

Przejrzyjcie trochę na oczy. Zauważcie, że jesteście inteligentnymi i wartościowymi ludźmi, którzy zapewne już coś w swoim życiu osiągnęli. Ludźmi, którzy mają rodzinę, kochającą żonę/męża i przynoszącą sukcesy firmę lub pracę. Ludźmi, którzy umieją myśleć, ale i… rozmawiać! Więc jeśli kochasz tę swoją Halinkę/Andrzeja i doceniasz to, co dla Ciebie robi – powiedz jej/jemu o tym! Okaż swoje uczucia, zamiast kolejną godzinę wertować fotki tych pustych bożyszczy sieci. Jeśli coś Ci nie odpowiada i chcesz, żeby ta Twoja druga połówka lepiej o siebie dbała – pomóż jej w tym! Tylko w zdrowy i normalny sposób, a nie podsyłając jej kolejne inspiracje sztuczności z neta… Pamiętaj, że życie masz jedno. Masz jedną szansę na to, żeby być szczęśliwym. Jedną szansę, żeby uszczęśliwić kogoś, z kim chcesz spędzić resztę życia. Jedną szansę, żeby docenić swoją rodzinę i ciepło domowe, jakie w niej otrzymujesz. Jedną szansę na prawdziwą miłość, szacunek i wielkie uczucie. Jedną szansę na to, żeby sprawiać każdego dnia, że Twoja wybranka/Twój wybranek będą wiedzieli, że to właśnie ich kochasz i z nimi chcesz przejść przez życie. Jedną szansę na wychowanie dzieci na porządnych i wartościowych ludzi.

Nie zmarnuj jej…

…chwilą słabości i głupoty. Dla jednego spojrzenia na obcy tyłek, jednego komentarza, jednego profilu, jakim od dawna jarasz się na IG. Jednego niewłaściwego spojrzenia. Jednej nieprzemyślanej w skutkach rozmowy z ex miłością.

Pamiętaj. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *