Taniec ze śmiercią i… kolejna przeszkoda

Żadna historia nie może być tylko szczęśliwa i wesoła. Ta nie będzie wyjątkiem. Życiu tych dwoje już od samego początku przyświecało mnóstwo problemów i nieoczekiwanych zwrotów akcji.

Burzliwa Blondyna okazała się być fałszywą kłamczuchą, co zupełnie nie zdziwiło zakochanej D, która od miesięcy próbowała ukochanemu wybić z głowy te absurdalne amory. Pojawił się ten „czwarty”, który zdobył serce Burzy dużo szybciej, niż nieszczęśliwie zauroczony w niej X. Podryw na mieszkanie/ślub/chyba”AlfęRomero” okazał się być strzałem w dziesiątkę i tak szybko, jak się pojawiła – zniknęła. Choć nie na długo – o czym zakochani mieli przekonać się niespełna kilka lat później… Jak widać – z takiej dziecinady się nie wyrasta 😉

Momentami ta cała sytuacja zaczynała przypominać brazylijski tasiemiec. Ona – zakochana w X po uszy, związana z Motocyklistą. X – zauroczony w Blondynie, która aktualnie postanowiła spróbować swojego szczęścia z kolejnym. Wszyscy zakochani nie w tych osobach, na których im zależało. Wszyscy nieszczęśliwi, zmęczeni tymi chorymi relacjami i bez pomysłów na to, jak zastopować ten cały rollercoaster uczuć. To musiało się zakończyć jakimś tragicznym zwrotem akcji. Nie było innej rady.

Los tak chciał, że trafiło na NIĄ. 4 dni przed Wigilią postanowiła rzucić całe swoje dotychczasowe życie i nareszcie się uwolnić. Poczciwa Renatka model 19 z 97 okazała się być jednocześnie jej towarzyszką niedoli i szansą na nowy, lepszy rozdział jej historii. Robiło się coraz ciemniej, straszniej, nieprzyjemniej. Jechała powoli, w głowie tworząc coraz to nowe scenariusze jej przyszłego życia. Czy uda jej się nareszcie zdobyć serce ukochanego X? Czy cokolwiek zmieni się na lepsze? Jak pokaże się na oczy całej swojej rodzinie?

W jednej chwili wszystko przestało mieć znaczenie. Reflektory innego auta naprzeciwko jej wzroku, szybki skręt i… 3 dni później wychodziła ze szpitala we Wrocławiu z nadzieją na to, że jeszcze kiedyś wróci do pełni sił. Diagnoza lekarzy brzmiała jak wyrok – złamanie kręgu c2. Czekało ją minimum pół roku przywiązania do łóżka, długotrwała rehabilitacja i… samotne macierzyństwo. Wiedziała, że już chyba nie może być gorzej. W tym momencie niemalże pewna swojego przyszłego losu przekreśliła wszystko, co dotychczas wydarzyło się w ich relacji. Nie chciała współczucia. Jednak… On nie ustępował. Jak na złość, akurat teraz obudził się w nim instynkt samca ALFABETA i postanowił się nią opiekować. Przyjechał nawet do niej do szpitala. Z innego miasta, na 2 dni przed Świętami. Co prawda targając za sobą przyjaciela, którego lubiła, ale na pewno nigdy nie marzyła o tym, aby oglądał ją w takim stanie.

I weź tu zrozum faceta! Najpierw JEJ nie chce, udaje niedostępnego, wybiera inną – z mniejszym IQ i większymi odrostami, a później – ni z tego, ni z owego próbuje pomóc JEJ rozpocząć nowe życie. Jak tu nadążyć?

Od tego dnia w ich relacji coś się zmieniło. Zupełnie. Nastąpiła odwilż niczym z Epoki Lodowcowej i niedostępny X-mamut zaczynał pokazywać swoje ludzkie oblicze. Całego Sylwestra pisał z nią, rozmawiał, odzywał się, troszczył, martwił. Opowiadał prawie o wszystkim. Zaczynało układać się jak w bajce. Jak w Królu i Lwicy. Jak w Piękniastej i Bestii. Rozumiecie? Taki love story bez love, na etapie przyjaźni i „siostrowania sobie”.

Wszystko szło niemalże idealnie. Ona zdrowiała, dochodziła do pełni sił. On otoczył ją swoim pokaźnym już „bareczkiem” męskiej odwagi i spokoju. Myślała, że to właśnie TO. Że teraz to już z górki… że on się wreszcie w niej zakocha, pokocha i będą razem aż do śmierci. Jednak… sami wiecie. Ta historia z góry była skazana na kolejne przeciwności losu. Tym razem te przeciwności mieszkały w Poznaniu, zdecydowanie przesadzały z kebabami i… oczarowały X tak silnie, jak poprzednia Blond Burza. Kolejna niewydarzona piękność w rozmiarze PLUS SIZE, która postanowiła odebrać jej wszystko to, co już wydawało się w być w zasięgu ręki. X-owi zdecydowanie trzeba było odciąć dostęp do Internetu!!! Zamiast w końcu  wybrać tę właściwą, on ciągle szukał swojego szczęścia na portalach dla desperackich singli. Tak. Desperackich. Bo kurde, kto wybiera swoją drugą połówkę na BADOO albo innym, KATOLICKIM portalu randkowym, gdzie za każdą dodatkową funkcjonalność trzeba płacić SMS-ami za 2,42?!

I nic nie zmieniło to, że po pierwszym spotkaniu postanowił sobie ją odpuścić. „Rysa” w ich relacji pozostała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *